Relacja z Meksyku

meksyk-v-4.jpgMeksyk to kraj taniej Tequili i piwa, dobrego jedzenia (im dalej od deptaka, tym taniej i lepiej) oraz przede wszystkim cenoty. Na wyjeździe było kilkanaście osób nurkujących i Ewa, która towarzyszyła nam jako snorklingowiec. Pływała z nami w cenotach i stwierdziła, że nie trzeba być nurkiem, żeby zobaczyć wiele pięknych formacji. Cenoty zachwyciły nas wszystkich. Zdjęcia, mimo, że piękne, nie oddają nawet 10% ich uroku. Musisz to zobaczyć na własne oczy.

Część grupy wyleciała wcześniej i z Meksyku dali nam znać, że wieczorki są chłodne i żeby zabrać swetry. Na szczęście jak dojechaliśmy, to atmosfera była już tak gorąca, że w krótkich rękawkach można było chodzić całą dobę. Tylko zmarzluchy (w tym ja) czasami o północy nakładały marynarkę.

Nasz hotel mieścił się w samym centrum Playa del Carmen, przy słynnym deptaku „Avenida Quinta”. Dzięki temu codziennie spacerowaliśmy sobie po centrum oraz okolicy.

7.03. Wylądowaliśmy w sobotni wieczór i od razu nam się spodobało. Playa del Carmen powitała nas imprezą. Knajpki były pełne ludzi i rozbrzmiewały muzyką. Mimo tego grzecznie położyliśmy się spać, aby wstać następnego dnia na nurkowanie.

8.03. Pierwszy dzień nurkowy to rafa Tortuga (żółw po hiszpańsku). Rzeczywiście nazwa nie kłamie, co chwilę spotykaliśmy te sympatyczne stworzenia. Nurkowanie jest tu dosyć szybkie, bo prąd niesie nurków z dosyć dużą szybkością. Wystarczy się wygodnie „ułożyć” i przewija nam sie film jak w telewizji. Popołudniu wybraliśmy się na pierwsze zwiedzanie okolicy. Trafiliśmy do knajpki, gdzie byliśmy jedynymi obcokrajowcami. Ceny były zastraszająco niskie, ale daliśmy rade :)

9.03. Odwiedzamy pierwsze cenoty. Najpierw Kuklan, a nastepnie Chac Mool. Aż nie wiem od czego zacząć. Po kilkudziesięciu minutach jazdy z Playa del Carmen skręciliśmy z głównej drogi. Wjechaliśmy na prywatny teren gdzie mieszczą się cenoty. Przeszliśmy kawałek przez dżunglę i naszym oczom ukazał się pierwszy cenot. Był prześliczny :) Podekscytowani szybko się ubraliśmy i skoczyliśmy do wody. Chociaż to do czego skakaliśmy nazwać wodą jest lekką przesadą. Wodę przecież widać. W cenotach widać tylko warstwę powierzchniową. Pod wodą jest taka przejrzystość, że wogóle wody nie widać, nurkowie wyglądają jak zawieszeni na sznurkach.

Cenoty są położone w dżungli. Samo dojście do nich jest poezją dla zmysłów.

Już w pierwszym cenocie napotykamy haloklinę, czyli miejsce mieszania się słodkiej zimniejszej wody i słonej, cieplejszej. Daje to efekt fatamorgany, chociaż każdy z nas ma swoje słowa na określenie tego efektu. Cenote Chac-Mool zachwycił mnie efektami świetlnymi. Słońce wpadające do wody, odbijające się dno w talfi wody, to wszystko jest poprostu nie do wyobrażenia. To trzeba było zobaczyć!

meksyk-v-cenoty-kukulkan.jpgCenote Kukulcan wchodzi w skład Chac-Mool System, wejście jest około trzysta metrów od cenotu Chac-Mool. Wejście do KuKulKan jest na końcu przepięknej kamiennej uliczki w dżungli. Na około 10 metrach tworzy się haloklina. Niesamowita gra świateł, super widoczna roślinność na powierzchni spod wody.

meksyk-v-cenoty-chac-mool.jpgCenote Chac-Mool. Wpadające słońce w słoneczne dni tnie wodę laserem. W tym cenocie można zobaczyć stalaktyty i stalagmity na dwóch poziomach. Spotkamy tu także haloklinę, czyli mieszanie się wody słodkiej i wody słonej. Dla nurków jaskiniowych jest to bardzo atrakcyjny cenot, gdyż oferuje największe stalagtyty na świecie.

10.03. Tego dnia wybraliśmy się na kolejne nurkowanie w Cenotach. Wiele osób uznało Dos Ojos za najladniejszy cenot. Ja nadal nie wiem, który jest najładniejszy. Musiałabym podać przynajmniej pięć najładniejszych. Dos Ojos oczywiście do nich należy. Jest także rewelacyjny dla osób nie nurkujących. Nasza Ewunia nie mogła wyjść z podziwu podziwiając go snorklując.

meksyk-v-cenoty-dosojos.jpgCenote Dos Ojos. Nazwa „Dos Ojos”, po polsku „Dwoje oczy” wzięła się z naturalnego położenia dwóch wejść do cenotów blisko siebie. W „Pierwszym Oku” znajduje się dużo olbrzymich kolumn oraz stalaktytów. Przy „Drugim Oku” jest dużo światła dziennego. Podczas pierwszego nurkowania spotkaliśmy lalkę Barbi pożeraną przez krokodyla. Na drugim nurkowaniu wynurzyliśmy się w Bat Cave.

meksyk-v-cenoty-batcave.jpgCenote Dos Ojos, Bat Cave, czyli jaskinia nietoperzy ma przepiękne sklepienie, w którym ukrywają się nietoperze. Do jaskini można się dostać na dwa sposoby – wynurzając się podczas nurkowania lub schodząc w dół z powierzchni po rusztowaniu. Do jaskini dostaje się niewiele światła. Obserwowanie nietoperzy i sklepienia w świetle latarek dostarcza niezapomnianych wrażeń. Po tej krótkiej przerwie z radością kontynuowaliśmy nurkowanie wśród przepięknych stalagtytów. W tym cenocie był nagrywany film IMAX „Journey into the Amazing Caves”.

11.03. Tego dnia wybraliśmy się na rewelacyjną wycieczkę w dżunglę. Najpierw zwiedzaliśmy Cobę i większość z nas wspinała się na wysokość 42 metrów, na którą prowadzi 120 stopni. Niestety potem trzeba było zejść. Jakże zazdrościłam tym, którzy nie wchodzili lub zostali w połowie. Bałam się niemiłosiernie, że spadnę. Wchodziłam kilka lat temu na Piramidę Słońca w Teotihuacán, gdzie na wysokość 65 m wiedzie 248 stopni. Przyznam szczerze, że wtedy się aż tak nie zmęczyłam. Jednak w Cobie stopnie są wyższe i bardziej nieregularne, budowla jest także dużo węższa, co powoduje strach przed spadnięcie. Jak już odpoczęłam to byłam niesamowicie z siebie dumna, że weszłam, a jeszcze bardziej, że zeszłam…

Następnie mieliśmy okazję zjeżdżać na linie nad cenotem. Nie powiem, ze się bałam. Nie przyznam się także, jak nasz lokalny przewodnik mnie „namówił” na zjazd. Powiem jedynie, że jak już zaczęłam zjeżdżać, to było super :) Następnie udaliśmy się spacerkiem przez dżunglę na zjazd po linie w dół do cenotu. W cenocie popływaliśmy na oponach, a co poniektórzy także wpław. Największym wyzwaniem było wspinanie się po drabince. Jakże żałowałam, że się ujęłam ambicją i wspiełam się do góry, zamiast dać się wciągnąć z powrotem, jak niektórzy z nas…

12.03. Znowu cenoty… znowu? Nikt z nas nie ma ich dosyć. Nawet jeden dzień nurkowania na Cozumelu zamieniliśmy na Conoty. Tym razem odwiedziliśmy centry Ponderosa i Chickin-Ha

meksyk-v-cenoty-ponderosa.jpgCenot Ponderosa, zwany też El Eden wygląda jak basen w środku dżungli. Na powierzchni kwitną kwiaty, pod wodą prawdziwy gąszcz wielokolorowych lian. Jeszcze nie zanurzyłam się do jaskini, a już mi się podobało. Ponownie nasza Ewunia miała rewelacyjne miejsce do snorklingu. Kamienie pokryte są przepięknie zielony glonami, mnóstwo rybek i żółwik zapewnili dodatkowe atrakcje. W czasie naszego nurkowania był kręcony film bodajże dla National Geographic, można nas będzie obejrzeć w telewizji…

meksyk-v-cenoty-chikinha.jpgCenote Chickin-Ha. W tym cenocie ponownie spotkaliśmy haloklinę. Dziwne uczucie, że chcąc się ogrzać trzeba zejść głębiej. Standardowo w cenotach temperatura waha się między 23 a 24 stopniami, w halo klinie jest znaaacznie cieplej. Przy wejściach do tego cenotu jest dużo światła i można obserwować grę promieni słonecznych

13 marca – Tego dnia wybraliśmy się bezpośrednią łodzią na Cozumel. Nasze centrum nurkowe jako jedyne w Playa del Carmen posiada licencję na pływanie na Cozumel. W przypadku mieszkania w Playa del Carmen bardzo wygodnie jest się dostać tam łodzią, wszystkie inne centra nurkowe muszą najpierw płynąć na Cozumel promem, a następnie korzystać z łodzi nurkowych na Cozumelu. Odwiedziliśmy wrak Filipe Xicotenant oraz rafę Yucab.

Po zejściu na wrak byłam rozczarowana, wrak był nieduży i położony na piaszczystym podłożu. Jakże zostałam zaskoczona. Z każdą minutą nurkowania miałam coraz głupszą minę. Wrak okazał się znakomicie przygotowany do eksploracji, przepływaliśmy przez kilka pokładów. W środku spotkaliśmy mnóstwo ławic rybek i dużego kraba. Wrak okazał się olbrzymi, był porośnięty fantazyjnymi ukwiałami.

Na rafie Yukab spotkaliśmy wiele ślimaków makro, krabów oraz nieznanych nam ryb, a także rekina. To było bardzo sympatyczne nurkowanie.

14 marca – wycieczka do Tulum – jedyne miasto Majów zbudowanie na wybrzeżu. Zdjęcia mówią same za siebie… Po zwiedzaniu odpoczywaliśmy na przepięknej plaży. Wieczorem pojechaliśmy na szaloną noc po klubach Cancun.

15 marca – pojechaliśmy na wycieczkę do Chichen Itza. Byliśmy niezwykle wdzięczni losowi za każdą chmurkę, gdyż upał był niemiłosierny. Podobno mieliśmy dużo szczęścia, bo wg. przewodników wcale nie było tak gorąco. Jestem niesamowicie wdzięczna Czarkowi, że użyczył mi na chwile kapelusza, chyba już od tej pory będę zabierała na takie wyjazdy nakrycie głowy. W Chichen Itza jest niesamowita akustyka. Luciano Pavarotti dał tu koncert bez jednego mikrofonu, a było go doskonale słychać.

Na odpoczynek udaliśmy się do przepięknego cenotu. Myśleliśmy, że to nie będzie nic specjalnego, ale był malowniczo położony wśród zwisających lian. Kąpiel była niezwykle przyjemna.

Wieczorkiem wybraliśmy się na dyskotekę, gdzie po wyszaleniu na parkiecie obejrzeliśmy rewelacyjny pokaz zimnych ogni i wróciliśmy spacerkiem po plaży do hotelu.

16.03. Cenoty po raz ostatni. Tym razem wybrałam najsłynniejszy cenot – Grand Cenote oraz pobliski Aktun Ha.

meksyk-v-cenoty-grancenote.jpgGran Cenote. Przez wielu uznawany za najpięknieszy cenot zarówno dla nurków, jak też dla snorklingowców. Grand Cenote jest biały i posiada niezliczoną ilość stalaktytów i stalagmitów. Jest niezaprzeczalnie piękny, jak dla mnie, to w pierwszej piątce. Nawet teraz pisząc tę relację i rozmyślając nie jestem w stanie wskazać najlepszego cenota. One wszystkie są piękne i niepowtarzalne.

meksyk-v-cenoty-aktunha.jpgCenote Aktun-Ha jest także zwany „Car Wash”. Od wielu lat nie jest już używany do mycia samochodów. Po „myjni samochodowej” nie pozostało śladu. Nurkowie mogą podziwiać zwalone drzewa, które wdzierają się pod wodę. Spotkamy tu piękną grę świateł oraz niezapomniane widoki powierzchni dżungli widzianej spod wody.

17.03. Dzień wolny na plażowanie, wyjście do rewelacyjnej restauracji rybnej, a wieczorem Tequilka.

18.03. Wycieczka do X-caret jednego z najpiękniejszych parków na świecie. Park ma bardzo zróżnicowane atrakcje: akwarium, jazda konna, pokazy delfinów, wylęgarnia i hodowla żółwi, ogród motyli oraz orchidei. Każdy znalazł tu coś dla siebie. Agnieszka i John pływali z delfinami, a Ewa, Beata, Rafal i Peter zabawiali się z rekinami. Ja skorzystałam z masażu w Spa w cenocie, masaż majski był niesamowity.
Na miłe zakończenie zjedliśmy kolację podziwiając wielobarwny pokaz. Najciekawszą częścią był pokaz historyczny. Po powrocie na dobranoc ostatnia tequila i szybki sen.

19.03. Ostatnie promyki słońca, ostatnie zakupy i wylot do Polski. Dwoje szczęściarzy Agnieszka i John zostali jeszcze dwa dni.

20.03. mieliśmy tego dnia wylądować w Polsce. Byliśmy jednak wtedy zupełnie gdzie indziej, ale to już temat na inną opowieść…

meksyk-v-1.jpgPodsumowując… Meksyk za każdym razem pokazuje mi inną twarz. Za każdym razem jestem zachwycona. Zabytki i kultura Majów zachwycają odmiennością i oryginalnością. Ludzie są tu niesamowicie przyjemni. Zarówno Ci z obsługi turystów w knajpach i w naszej bazie nurkowej, jak też zwykli ludzie spotkani na ulicy. Cenoty są tak cudowne, że naprawdę trudno je opisać. Jak słyszałam takie relacje wcześniej, uważałam je za lekką przesadę. Teraz już wiem, to trzeba po prostu zobaczyć. Jeśli chcesz, to pokaże Ci je…

meksyk-v-3.jpgDo Meksyku wrócę pewnie jeszcze nie raz.
Z prawdziwą przyjemnością organizuję wyjazdy indywidualne i grupowe na życzenie.

Victoria Iwanowska

Zainteresowała Cię ta oferta?

zadzwoń 22 614 0000

napisz nurkowanie@victoriatravel.pl

Tagi: , , , , ,
mautic is open source marketing automation